Poprzednie częściTaniec sokoli część 1
Pokaż listęUkryj listę

Taniec sokoli część 51

Ceremonia pożegnania grupy Naira była bardziej okazała, niż ktokolwiek by się spodziewał i różniła się mocno od tej przy przywitaniu. Pośród licznie zgromadzonych, najbardziej wyróżniali się licencjonowani roznosicieli wieści, ubrani w służbowe uniformy na obrzeżach świecące. Światła miały różne barwy, podobnie jak posiadane statusy. Najwybitniejsi zapamiętywali wiele szczegółów, drobnych detali i przechowywali je przez dziesiątki cykli. Najmniejszym uznaniem cieszyli się zwykli plotkarze, lecz to oni dla strażnika byli bezcenni. Wszystkie nawet najsłabsze odebrane od niego wizje i niedopowiedziane przez nowego człowieka zdania wzbogacili o własne. Tak spreparowane niczym pożoga roznosili po podziemnym królestwie i to dzięki takim wiadomością u najuboższych mieli największy posłuch. Prosty lud traktował ich niczym swoich orędowników, a opozycjoniści wykorzystywali do przenoszenia zakodowanych informacji wplecionych w mało interesujące kontrwywiad historie.

Nair, niepokoił się słabą kondycją wilczałów i Jeleniowca. Gdyby tylko był pewny, że przedłużenie pobytu pod jego nadzorem wzmocni ich siły, z pewnością nie wyruszałby w takim pospiechu. Jednak we własnej ocenie i strażnika przełożenie terminu jeszcze bardziej mogło doprowadzić do większego wycieńczenia i to przy utracie z nim łączności. Gdyby do tego doszło, w podziemnym królestwie pozostaliby na zawsze.

Odgłos zatrzaskiwanych wrót zewnętrznych po opuszczeniu podziemi przez ostatnie wilczały, zagrzmiał, niczym zapadniecie wyroku. Powrót został odcięty i nie chcąc zamarznąć, musieli brnąć do przodu. Jeleniowiec, zaledwie po kilku krokach słaniał się na nogach i kompletnie nie nadawał się do ciągnięcia ich bagażu, który po nowych darach jeszcze bardziej zwiększył objętość i ciężar. Nowy człowiek postanowił, sam go ciągnąc i dość łatwo mu to szło, nim nie skończył się lodowiec i nie zagłębili się w świeży śnieg. Dopiero po zapadnięciu się w puchu, spostrzegł, że przyszykowane w krainie gejzerów płozy śnieżne się rozpadły. Chcąc iść dalej, część dobytku musiał porzucić, lecz za żadne skarby tego nie chciał, ponieważ w krótkim czasie skazałby wszystkich na śmierć głodową. Gdyby nie zaistniały nowe okoliczności wcześniej czy później do tego by doszło. Jednak wcześniej uratowało ich niespodziewane spotkanie z kilkoma samica Sardów, które z młodymi uciekły z podziemi i skryły się w pobliżu ich drogi w wygrzebanych jamach śnieżnych.

- Panie, pozwól sobie pomóc, w zamian prosimy, o możliwość wędrówki z wami – powiedziała dużo wyższa od niego smukła z czterema oczami.

Samo spotkanie już było wielkim zaskoczeniem, lecz grzecznościowy zwrot i niespodziewana prośba wprost powalała z nóg. Nagle wcześniejsze przekonanie, że ma do czynienia z inteligentną rasą mającą cywilizację przyjazną dla całego społeczeństwa, lub taką, która ma doskonałe podwaliny, by to osiągnąć, zostały podważone.

- Z jakiego powodu porzuciliście swoją enklawę i chcecie się do nas przyłączyć? – odpowiedział Nair pytaniem.

- My i nasze dzieci pragniemy jednego, by żyć w miejscu bezpiecznym, niezdominowanym przez samców, którym wydaje się, że wszystko im wolno. Narzucają nam swoje racje, a wyróżnia je jedno krótkowzroczność i dominacja za wszelką cenę, nie liczą się z nikim i niczym. Zachowują się tak, jakby świat po nich miał się zawalić, a my tylko pragniemy lepszej przyszłości dla naszych dzieci. Dawniej, za naszych babek i prababek, tak nie było i miałyśmy takie same prawa, a może i większe, gdy któraś z nas stawała się matką.

- Zdradzę wam sekret, nie musicie udawać się na wygnanie, zanim minie następna zima, kraina podziemia ulegnie przemianie. Nastaną rządy sprawiedliwe, tolerancyjne i postępowe. Jestem ja i czuwający nad nami Anioł przekonani, że zasiane przez nas ziarno wykiełkuje i wyda owoce. Kiedy tak się stanie, Sardowie stworzą wspaniałą cywilizację, a wy będziecie częścią jej.

Nowy człowiek powstrzymał się od wprowadzania w szczegóły i to, że strażnik wytypuje pośród wielu nowego wspaniałego przywódcę i doprowadzi swoimi wizjami do przejęcia władzy w podziemnym królestwie. Kiedy do tego dojdzie, on najprawdopodobniej powróci i wspomoże radami budowanie świetlanej przyszłości. Gdzie z piasków pustynnych powstaną na północy i południu szklane pałace, które będą w mroźne dni ogrzewane ciepłem pochodzącym z wnętrza ziemi. Może uda się wydrążyć tunele w łańcuchach górskich, którymi popłynie woda i nawilży wyjałowiony grunt. Sam nie był w stanie tego dokonać, lecz przy odpowiedniej wiedzy, technologii i wysiłkowi jest to możliwe. Coś podobnego dokonywali dawni ludzie, zanim siebie nie zniszczyli.

- Pozwolisz, że pozostanę sceptyczna, zbyt wiele przeżyłyśmy wspaniałych zapowiedzi radykalnych zmian, w których obiecano ulżenia naszej doli. Kończyło się jak zawsze krzykiem, biciem, bezkarnym zabijaniem nawet dla przyjemności. Z tego powodu pozostało nas tak niewiele, a te, co się poddały i podporządkowały, stały się narzędziami dla swoich oprawców. My nie godzimy się na taką przyszłość dla nas, naszych córek i wnuczek. Dlatego wolimy iść z wami, a jak twoje proroctwo się spełni, może wrócimy.

Nowy człowiek nie widząc lepszego wyjścia, przyjął samice i ich potomstwo, lecz uprzedził, że nie zapewnia im żywności ani wygód. Strażnik poparł jego obawy związane z wyżywieniem, leczeniem tak licznej grupy i to rasy o nieznanej mu budowie komórkowej.

Panie z podziemnego królestwa nie czekały, na jasną deklarację obcego. Wystarczyło im jego zawahanie, brak wyraźnego sprzeciwu, by przejąć inicjatywę i zacząć się zachowywać jak na swoich włościach. W pierwszym odruchu przetrząsnęły bagaż. Nair, z lękiem i paniką w oczach obserwował, jak królewskie i rządowe dary hurtowo lądują w śniegu, tworząc spory stos. Bogate zapasy topniały w oczach i dość szybko okazało się, że pozostała niewielka resztka pozyskana w krainie gejzerów, z doliny i zgromadzona przez niego nad jeziorem.

- A to, co ma znaczyć? – zapytał nieporadnie i ręką wskazał górę dobra porzuconą na śniegu.

- Wyrzuciłyśmy tylko truciznę, którą zamierzano cię i twoich towarzyszy faszerować w małych ilościach. Spożywając ten chłam, każdego dnia bylibyście słabsi i bardziej ospali, aż któregoś nie bylibyście w stanie unieść nawet powieki. Zawarte w pokarmie toksyny otępialiby wasze umysły i nie zdalibyście sobie nawet sprawy, że umieracie.

- Dlaczego nam to zrobiono? – wykrztusił ze ściśniętym gardłem.

- Ty i twój Anioł, na jakiego się powołujesz, staliście się zagrożeniem dla systemu sprawowania władzy. Dlatego w ich ocenie musieliście umrzeć i to z dala od podziemnego królestwa. Gdzieś gdzie nie byłoby żadnych świadków i nikt nie mógłby zarzucić rządzącym elitom, że do tego się przyczyniły.

- Zapasy, które nam pozostały wkrótce się skończą, a w tej krainie zimna nie ma niczego, co nadawałoby się jako pokarm dla mięsożerców i roślinożercy. Ja zadowolę się nawet korzonkami wygrzebanymi spod śniegu, lecz pozostali będą głodować.

- Pozwolisz, że tym my się zajmiemy, a ty zaprowadź nas do miejsca, gdzie będzie bezpiecznie i nic tam nam i naszym dzieciom nie będzie zagrażało.

Wysłannik podobnie jak jego orbitujący opiekun potrzebowali czasu, na ochłoniecie z nadmiaru wrażeń, a sztuczna inteligencja na dokonanie szczegółowej analizy. Komputery kwantowe w podziemnym zrujnowanym kompleksie dostały nieznaną zmienną, przez dawnych ludzi potocznie określaną jako niecodzienne wydarzenie. Biologiczny staroegipski z racji swojej budowy znacznie szybciej zaakceptował nowe realia niż bezduszne maszyny.

Samice Sardów przywykłe do ciężkiej pracy i do dobrego jej zorganizowania, szybko podzieliły między sobą obowiązki. Sprawnie stworzyły znany tylko im harmonogram kolejnych czynności i obrały trochę inny kierunek, niż ten, w jakim miał zamiar zmierzać Nair. Nawet nie próbowały uświadomić jego o dokładnym celu, czy trasie przemarszu. Zaczęły zachęcać wilczały do podążania za nimi, a nowemu człowiekowi dały możliwości wyboru. Pierwszą było pozostanie, albo podążanie wybraną trasą ze sporym zapasem prowiantu dla niego i Jeleniowca, lub udanie się za nimi.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Niezły psychol 8 miesięcy temu
    O, ciebie będę czytał, jest w tym jakiś intelektualny sznyt, a do tego niezły warsztat i wyobraźnia. Zupełnie mi ten tekst umknął w potoku dzisiejszego czytania
  • Niezły psychol 8 miesięcy temu
    https://www.youtube.com/watch?v=brLNe4UTmgM&list=RDGMEMBhrNM15bN0pM50WECpic-AVMACG9wv69bKU&index=27

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania