Cukrowe Ƙօʍթմեҽɾყ

 C|͇ ͇ ͇ ͇ ͇||K|̿ ̶̿'╮|͇̿ ͇̿ ͇̿||͇ W ͇||̶͇̿ ̶͇̿ ͇̿

K|͇̿ ͇̿ ͇̿||̿ M ̿||̶̿ ̶̿ ̶̿ ̶̿'U ̿|̿ ̿ |̶͇̿ ̶͇̿ ͇̿ R╰|╯

 

O Cukrowym Dziadku krążyły legendy, niczym wrony nad głowami. Wszyscy coś gadali, ale nikt tak naprawdę nie wiedział, o co w tym wszystkim biega. Już sama nazwa była tajemnicza, bo każdy z nas domniemywał, że raczej o słodycz w tym przypadku nie chodzi. A jeżeli nawet, to w jakimś innym rozumieniu, nikomu nieznanym. Kojarzono to różnie. Przeważnie z lepkością, albo czymś, od czego trudno ciało oderwać, lub do czego łatwo je przykleić. Zresztą niektórzy sądzili, że wcale nie chodzi o człowieka, tylko raczej o: coś. Byli nawet tacy, którzy twierdzili, że zapewne o jakąś myślącą maszynę, słodką na wierzchu. Przypuszczenia były zaiste: przedziwne. Każdy myślał jak umiał, a jak przestawał myśleć, to było mu wszystko jedno i nisko zwisało.

 

Tak było do czasu↔Ƥíҽɾաszҽցօ Odlepienia

 

Idę sobie spokojnie ulicą, aż nagle widzę przed sobą osobnika, który dziwnie manewruje ciałem. W tym sensie, że stoi. U nas jest to zjawisko dość rzadko spotykane. Przeważnie szybko chodzimy. Mamy to jakby zakodowane. Nie wiemy dlaczego, ale tak po prostu jest. Jakby nie mogło być zastoju, tylko ciągły przepływ czegoś nieznanego. Tylko jedynie krótkie odpoczynki, od czasu do czasu.

 

A on stoi, sprawiając wrażenie częściowo nieprzytomnego. Wiem, że dziwnie to brzmi, lecz jego zachowanie – a raczej brak – na taką diagnozę jak najbardziej zasługuje. Nagle widzę, że z góry w kierunku głowy, opada coś cienkiego. Trudno mi dokładnie określić wygląd. Ślizgam wyżej wzrokiem, po tym czymś, ale nie widzę końca. Coś tam wysoko zmieniło swoją barwę. Jakby jakaś żółtawa mgła. Nie wiem, jak to nazwać. Dopiero teraz do mnie dociera, że wszyscy z nas zaczynają wolniej chodzić.

 

Niektórzy tak samo stoją, jak ten pierwszy, którego zobaczyłem. A na dodatek uświadamiam sobie, że ja także nie wykonuję żadnego ruchu i patrzę jak ten głupi. Do wszystkich naszych głów, docierają te dziwne „nitki.”Jesteśmy przez to bezwolni, przylepieni do podłoża. Każdy widzi swoją sytuację, obserwując innych, bo pozostałych dotyczy ta sama przypadłość. Nitki zaczynają dziwnie świecić. Chociaż słowo „świecić”, jest raczej nieadekwatne do tego co widzę. Zdaję sobie sprawę, że do mojej głowy, przyklejone takie same „nie wiadomo co”. Ale nic nie czuję.

 

Nagle doznaję małego szoku. Jakby ode mnie coś uciekło. Jednocześnie z innych głów, nitki odklejają: cienkie plasterki. No właśnie. Znowu nie wiem jak to nazwać. Zaczynam myśleć trochę wolniej. Pozostałe twarze też mają otępiały wygląd. Wiem, że moja wygląda tak samo. Między głową, a oderwanym kawałkiem, dostrzegam cienkie lepkie włosy. Drgają jakiś czas, żeby za chwilę być zupełnie przerwane i zabrane razem z cząstką poza nasze postrzeganie. Wygląda to doprawdy klejowo.

Coraz więcej „sznurowadełek” coś nam wykrada. Tylko co?

 

Tego nie wiemy. Tym bardziej, że myślenie sprawia każdemu, coraz więcej trudności. Stoimy oblepieni cienkim paskudztwem i jest z nami coraz gorzej i gorzej. Włosy na głowie prawie całkowicie posklejane. Póki co jeszcze czujemy i widzimy, że za każdym razem więcej plasterków jest od nas odrywanych. Szybują jakiś czas nad nami, przyklejone do falujących długości, by po chwili zniknąć na wysokościach, nie wiadomo gdzie. Z upływem czasu, też coś nie tak.

 

Nagle, jakby w ułamku sekundy, chyba już wiemy kim jesteśmy. Albo raczej z czego są nasze ciała i cała nasza wioska, łącznie ze zwierzętami. Ze słodkiej lepkiej mazi. Takie z nas cukrowe stworki. Nie wiemy też, skąd nagle w nas taka wesołość? Może to jakiś łaskawy dar, przed… no właśnie… przed czym? Z każdą chwilą jesteśmy słabsi i bardziej otumanieni. Jakby chciano nam czegoś zaoszczędzić. Mamy wrażenie, że przestajemy kontaktować z otoczeniem w sensie rozeznania, co i jak. Tam wysoko, poza naszym pojęciem, coś musi być.

I jest.

 

*~~*

Cukrowy Dziadek siedzi przy stole, oświetlony żółtą lampą. W rękach trzyma kłębek nitek. Manewruje nimi całkiem sprawnie. Chociaż nie zawsze trafia prosto w cukrową główkę. Niektórzy chodzą jeszcze za szybko. Ale spokojnie – myśli sobie – za chwilę będą chodzić wolniej, a później to już całkiem staną. Wtedy najłatwiej pobrać potrzebne myśli. Aczkolwiek musi przyznać, że jego młodsi koledzy, radzą sobie o wiele lepiej. No cóż. On też dojdzie do wprawy. Zaczął późno. Dorabia do emerytury.

 

Wie, że Cukrowe Komputery, potrzebują: słodkiego myślącego wkładu. Takiego, który jakiś czas, musi ćwiczyć rozumowanie w różnych warunkach, zanim trafi do ich systemu. A zatem powinien dużo chodzić. Dlatego ten cały eksperyment. Wymyślono malusieńkie stworki, z nasionkiem wewnątrz. Zbudowano specjalne dla nich, malutkie cukrowe miasta, żeby ich myśli i świadomość, ćwiczyły w odpowiednich warunkach. Z doświadczenia wynikało, że im lepsze otoczenie pod tym względem, to i produkt wyższej jakości.

 

Aczkolwiek miasta, powstają tylko na krótki czas. Nie można wpuszczać inne „cukierki”, to wykorzystanego środowiska. To zmniejsza myślową wydajność. Komputery zaczynają fiksować. Zrezygnowano z tego całkowicie. Tylko raz nowe „cukierki” w nowej „cukierni.” Chociaż zawsze trochę poprzednich myśli, na podłożu zostanie.

 

W początkowej fazie, potrzebny towar pozyskiwano dość drastycznie. W końcu to są – chociaż sztuczne – myślące istoty. Po prostu wyciskano z nich, karmelowe pliki, pamięć i różne inne przydatności, prosto w czeluście komputera. Miało to jednak niepożądane skutki. Z uwagi na stres w czasie przekazu, owe myśli z gniecionych osobników, miały małą wartość przerobową. Można by rzec… były po takich przejściach, psychicznie coś nie tego. Trzeba było wykombinować w miarę humanitarny, delikatny i wydajny sposób, który oczywiście nie wzbudzał podejrzeń, co do ograniczeń wolnej woli.

I wymyślono.

 

*~~*`

W ostatniej fazie naszego postrzegania widzimy wielkie roztapianie i zapadanie. Łącznie z nami. Zaczynamy tworzyć słodkie kałuże. Domy przygniatane przez dachy, są niższe i jeszcze niższe. Ciała fruwających ptaków, skapują na ziemię w swoim locie, a ich szczątki z mlasknięciem, spadają gdziekolwiek. Drzewa coraz bardziej rozpłaszczone, a ich wielkie drzewiaste korony, poziomo wchłaniają niektórych z nas. Mamy świadomość do samego końca, chociaż nasze szczątkowe myślenie, z coraz bardziej niskiej pozycji jakoś się nam… nie klei. Szczątki wylęgarni zostaną przerobione i wykorzystane. By wybudować następne.

 

*~~*

Cukrowy Dziadek siedzi w kawiarni. Przychodzi kelner.

– Życzy pan sobie posłodzić ?

– Poproszę dwa miasta.

– Dwa?

– Koledzy przyjdą . Też lubią coś słodkiego do kawy przekąsić.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (21)

  • Rozrywkowy miesiąc temu
    Niezły odpał odjechany. Może faktycznie jesteśmy jakimś eksperymentem albo daniem spożywczym. Spodobała mi się ta fantastyka. Dobrego dnia:)
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Rozrywkowy↔Dzięki:)↔Szczerze, to dawny tekst, ale zmieniony trochę:)↔Pozdrawiam:)
  • Szpilka miesiąc temu
    Dekaos, piątak za wyobraźnię i lekkie pióro, aczkolwiek fantasy mnie nie zachwyca 😉
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Szpilko↔Dzięki:)↔Ale to nie fantasy:)
    Mieszkam w takim mieście. I coś się zaczyna kleić😉 ↔Pozdrawiam póki mogę:)
  • Szpilka miesiąc temu
    Dekaos

    Hahahhaha, no chyba że tak, uważaj na siebie 😁
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Szpilko↔Coraz gorzej. Chodziłem po trawniku i coś mam przyklejone do podeszwy buta.
    Zaczyna się na dobre:(
  • Szpilka miesiąc temu
    Dekaos

    Szybciorem zmień buty. O! 😁
  • pasja miesiąc temu
    Wyobraźnia twoja chyba nie ma stawia żadnych oporów. Dziadek musiał byś bardzo uniwersalny i plastyczny, bo często jest twoim motorem do dziwnych opowieści, a zarazem idący z biegiem czasu. Zaciekawia mnie to miasto?

    Pozdrawiam
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Pasjo↔Dzięki:)↔Raczej nie stawia:))↔ale zapewne ma swój kres:)↔I dobrze:)
    To dawny tekst. Zmieniony trochę i mniej: "się":)↔Pozdrawiam:)
  • Trzy Cztery miesiąc temu
    Cukrowy Dziadek kojarzy się trochę z Piaskowym Dziadkiem, który sypał dzieciom na dobranoc biały piasek do oczu, odlatując w dal swoim balonem:

    https://www.youtube.com/watch?v=G3P_4AIGZRQ

    Lecz to była bajka dla dzieci. Twoja opowieść sygnalizuje jakiś wielki dramat i dzieci, i dorosłych, całego świata oblepionego cukrowymi nitkami.
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Trzy Cztery↔Dzięki:)↔Spojrzę na Piaskowego Dziadka:)↔Hmm... jak z każdym tekstem. Zależy, jak kto odbiera.
    To prawda. Miałem pewne myśli w głowie. Twoje spojrzenie, też bardzo ciekawe.
    Przeważnie Ktoś inny, widzi więcej→Pozdrawiam:)
  • JamCi miesiąc temu
    To jest strasne. Boję.
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    JamCi↔Dzięki:)↔To daleka słodka przyszłość. Już bez nas:)
    Będziemy już dawno ''odlepieni od podłoża":))↔Pozdrawiam:)
  • JamCi miesiąc temu
    Dekaos Dondi a to dobrze.
  • pansowa miesiąc temu
    Chylę czoło przed twoją pokrętną fantazją.
    Dzięki niej masz swój niepowtarzalny styl.
    Zapisu i narracji.
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Pansowa↔Dzięki:)↔Hmm... każdy ma jakiś swój styl.
    Lub brak określonego stylu. Co też jest stylem:))↔Pozdrawiam:)
  • pansowa miesiąc temu
    Dekaos Dondi Kombinujesz :)))
    Niepotrzebna sofistyka skrojona pod skromność.
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Pansowa. A gdzie tam kombinuję:))
    Po prostu takiego skromnego jak ja, to na świecie nie znajdziesz:D
  • pansowa miesiąc temu
    Toś mi brat!
    Ja też jestem z tego znany :)
  • Piotrek P. 1988 miesiąc temu
    To opowiadanie, może u osoby czytającej wywołać niezwykły, zaskakujący, słodko surrealny odlot do wirtualnej słodkolandii, zbudowanej w wyobraźni :-D, 5, pozdrawiam :-)
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Piotrek P.1988↔Dzięki:)↔Słodkolandia↔ładna nazwa. Byle bez przesady:))↔Pozdrawiam:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania