Pokaż listęUkryj listę

Opoww *** Psia Podróż w tę i we w tę

Dawny tekst powtórkowy, ale tak jakoś mnie dziś...

                     

                        🐕

Wyczuwał, że go nie widzi. Miała takie dziwne oczy. Było mu z tego powodu bardzo przykro. Wspierał ją jak mógł. Wiele razy marzył o tym, żeby mogła zobaczyć swego wiernego przyjaciela. Bo takim niewątpliwie był. Nie szczycił się tym przed innymi psami. Zresztą mało co je widywał. Może trochę na ulicy, gdy razem wędrował ze swoją Panią, dbając o to, żeby trafiła gdzie zamierzała.

 

Pewnego razu przypomniał sobie, że w dalekiej krainie istnieje Psia Wróżka, z którą możliwy jest kontakt na odległość, jeżeli ktoś potrzebuje pomocy. A on wiedział, o co by poprosił. I dla kogo.

W tym samym czasie jak o tym pomyślał, usłyszał w głowie słowa: ’’Możesz pomóc swojej Pani. Wystarczy, że pokonasz w ciągu jednej nocy drogę do mnie i z powrotem. Pamiętaj tylko, że to się wiąże z utratą czegoś, co ciebie dotyczy.”

 

Nie chciał wiedzieć, co może utracić, gdyż Wróżka dała do zrozumienia, że gdyby był tego świadomy, to próżny jego wysiłek. A zatem musiał zadziałać w ciemno.

 

I zadziałał. Gdy Pani zasnęła, wymknął się z domu przez otwarte drzwi. Dziwne to było, że nie zamknięte, ale nie myślał o tym. Zaczął biec w kierunku Wróżkowej Krainy, niewidocznej dla ludzi. Był przekonany, że na pewno istnieje. Nie wiedział dlaczego wie, w którym kierunku podążać. Biegł bardzo szybko. Musiał wrócić o brzasku.

 

Nagle zdał sobie sprawę, że jego ciało zaczyna być inne. Niby takie samo, lecz o wiele słabsze. Trudniej pokonywał różne przeszkody, gdyż z każdą mijającą sekundą, szybciej tracił witalność, a ból był coraz bardziej dotkliwy. Usłyszał w głowie słowa: ”Możesz zaprzestać biegu. Odzyskasz młodość i siły. Będziesz taki, jaki byłeś przed początkiem podróży. A nawet sprawniejszy. Musisz coś postanowić. Wybieraj”

  

I wybrał. Gdy dobiegł do Wróżkowej Krainy, zaczął biec z powrotem. Wrócił przed świtem. Kilkadziesiąt ostatnich metrów czołgał się po ziemi, plując krwią. Jakoś wszedł do mieszkania. Drzwi nadal nie były zamknięte. Zasnął przy łóżku.

  

Gdy jego Pani się obudziła, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Odzyskała wzrok. Widziała wszystko, co zapragnęła. Na dodatek ten sen, którego nie zdołała zapamiętać. Siedziała na łóżku i płakała ze szczęścia. Niewiele widziała przez łzy, ale to jej nie przeszkadzało, gdyż miała świadomość, że w każdej chwili może je zetrzeć i będzie wyraźnie widzieć. Taka była tym wszystkim skołowana, że w pierwszej chwili nie zauważyła wiernego Przyjaciela. Leżał przy jej papciach.

  

Spojrzała na niego. Teraz mogła. Wiedziała jak wygląda. Ale dlaczego jest taki stary i zmarnowany życiem. Czy to moja wina? Aż taka wymagająca przecież nie byłam. No piesku. Otwieraj oczy. Wstawaj ze snu. Twoja Pani ciebie widzi. Zapewne się ucieszysz z tego powodu. Wyobraź sobie nasze wspólne spacery. Będzie wszystko inaczej, weselej, radośniej. I znowu łzy popłynęły z oczu. Z kolejnego szczęścia.

 

Tylko że coś tu nie grało. Jeszcze niedawno chociaż nie widziała, to słyszała znajome odgłosy: radosne poszczekiwania, dreptanie po podłodze lub chłeptanie wody z miseczki. A teraz nic. Absolutna cisza. Schyliła się i pogłaskała ukochane stworzenie.

Ciało było zimne i martwe.

 

Po raz kolejny łzy napłynęły do oczu. Tym razem nie ze szczęścia, tylko z rozpaczy. Nigdy w swoim życiu tyle razy nie płakała, co teraz.

Zadawała sobie wiele pytań: Dlaczego? Jak to się mogło stać? Czyżbym doprowadziła do jego śmierci?

Nie, to niemożliwe. Był moim ukochanym pieskiem. Czy kiedyś będzie mi dane wiedzieć, co było przyczyną? Nigdy się nie dowiedziała. Bo przecież nie mogła. W jaki sposób?

   

Zakopała go w przydomowym ogródku od strony ulicy. W najpiękniejszym zakątku. Teraz miała wybór. Mogła dostrzec, gdzie najładniej. Na grobie położyła tabliczkę z napisem:

"Kiedyś ciebie nie widziałam, za to ty widziałeś mnie. Teraz jest odwrotnie. Niech mi ktoś do jasnej cholery wytłumaczy, dlaczego nie mogliśmy się widzieć wzajemnie."

 

Wielu ludzi przystawało i czytało. Niektórzy ją namawiali, żeby zlikwidowała tabliczkę, gdyż napis jest dziwaczny. Jakby człowieka dotyczył.

A to tylko zwykły pies.🐕

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (26)

  • Piotrek P. 1988 2 miesiące temu
    Przypomniały mi się różne filmy familijne, przygodowe i fantasy. Piękny i wzruszający tekst. Przyroda potrafi inspirować do pisania ciekawych utworów. 5, pozdrawiam :-)
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Piotrek P.1988↔Dzięki:)↔Ano potrafi. Nie tylko przyroda. Także korzec spraw różnych:)↔Pozdrawiam:)
  • Piotrek P. 1988 2 miesiące temu
    To zdecydowanie prawda. A te różne sprawy to między innymi: cywilizacje, architektura, dekoracje, gry komputerowe, filmy, seriale, utwory literackie, imprezy, podróże, mity, legendy i wspomnienia z dawniejszych czasów. Te rzeczy, które tu wymieniłem, inspirują mnie. No i przyroda oraz krajobrazy, jak i różne miejsca na świecie, dawne, obecne oraz mityczne (na przykład Atlantyda), oczywiście też :-)
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Piotrek P. 1988↔Nic dziwnego, że tak "niepowtarzalnie piszesz"
    mając tyle kompilacji inspiracji różnistych. Tak trzymaj:))
  • TseCylia 2 miesiące temu
    Okrutna ta psia wróżka.
    A tekst - pełen wzruszeń.
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    TseCylia↔No zaraz, że okrutna:) Ofiara nie poszła na marne, chociaż miała wybór:)
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Pieskie życie jako odzwierciedlenie nieszczęśliwej miłości, Psia Wróżka jako Los. Idę, nasypię sobie do miski psiej karmy, i zjem jakieś tam śniadanie... :)
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Trzy Cztery↔Dzięki za ciekawy spojrzenie na sprawę:)
    I smacznego śniadanka życzę. Po niewczasie, ale zawsze:))
    Pozdrawiam:)
  • skandal 2 miesiące temu
    w sumie to okrutne ale prawdziwe - trzeba coś stracić, aby zyskać. dobra robota!
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Skandal↔Ano. Ale to żaden skandal. Tak po prostu bywa w życiu:)↔Pozdrawiam:)
  • JamCi 2 miesiące temu
    A to tylko zwykły Przyjacieel.
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    JamCiówna mi komcia prawie wcale... ale treściwie. Bardzo:)↔Pozdrawiam:)
  • JamCi 2 miesiące temu
    Dekaos Dondi maupa co? ;-)
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    JamCiówna↔Jaka małpa? Gdzie? U mnie, czy u Ciebie?
    Treściwy komet napisałaś, jeno rzekłem:))
  • JamCi 2 miesiące temu
    Dekaos Dondi wiem, żarcikuję :-)
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    JamCiówna↔🐵:))
  • JamCi 2 miesiące temu
    Dekaos Dondi no co?
  • JamCi 2 miesiące temu
    Dekaos Dondi hahahhahah no maupa :-)
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Nie ma nic za darmo, zawsze jest jakaś cena. Uczciwie byłoby podać ją na samym początku, a nie płacić w ciemno. Owszem, sprawa załatwiona bez zarzutu, zgodnie ze zobowiązaniem, więc nie można się o jakość usługi czepiać. Natomiast ile to kosztowało… Pozostało mi odczucie, że Wróżka nie była tak do końca fair. Gdyby nie chciała czegoś ukryć tylko zaproponować uczciwe, wyłożyłaby kawę na ławę. Ale tego nie zrobiła, zachachmęciła trochę, niedopowiedziała, kazała ryzykować. Owszem, nietypowe sprawy wymagają nietypowych działań, ale pachnie to niejasnymi intencjami i podejrzanym towarzystwem.
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Bajkopisarzu↔Dzięki:)↔Faktycznie, można odnieść takie wrażenie, jak odniosłeś. Nie neguję tego w żadnej mierze. Aczkolwiek nie sądzę, że chachmęciła. Brak owego pytania i odpowiedzi, mógł być niezbędny do zadziałania planu. W przeciwnym razie, mogło by się zdarzyć, że i tak by pobiegł nawet wiedząc, że straci życie, ale jego pani i tak by nie odzyskała wzroku. Właśnie dlatego, że nie zaufał i zadał o jedno pytanie za dużo. A poza tym, dała mu wybór. Mógł wrócić. Wtedy by zostało, jak było. No ale… teraz rozumiem ów tekst inaczej, niż wtedy, gdy pisałem:)↔Pozdrawiam:)
  • Wrotycz 2 miesiące temu
    Dedusiu, bardzo, bardzo Ci dziękuję za tę historię.
    Znam wiele prawdziwych, w których psy ratowały życie człowiekowi, ot choćby ta z zabłąkanym w lesie maluszkiem, którego pies znalazł i ogrzewał ciałem w zimną noc. Szczekaniem naprowadził poszukujących ludzi do chłopczyka, kiedy wstał świt.
    Moje psy, które już umarły, były najwierniejszymi przyjaciółmi.
    Ares też mnie wyprowadził z nieznanego wcześniej lasu, w który wlazłam głęboko i zwątpiłam w pewnym momencie, w jakim kierunku pójść, aby znaleźć się na drodze. Po prostu poszłam za nim.
    O odstraszaniu nieciekawych typów nad rzeką, czy w innych raczej bezludnych miejscach nie wspomnę.
    Psie pyski na kolanach to najskuteczniejsza terapia na zwątpienie.

    Bardzo mi się podoba tabliczka na grobie psiny. Clou!
    Czemu tak często płaci się za poświęcenie w słusznej sprawie?
    Egoiści mają zdecydowanie mniej pod górkę.
    5!
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Wrotyś↔Dzięki za te przykłady.
    Niewątpliwie obie te "istoty" wiąże szczególna więź.
    Pies jest w pewnym sensie... symbolem.
    Może niektóre są mądrzejsze np: delfiny, ale z racji różnych środowisk, to już nie to.
    Zdaniem mym, co tu się "płaci w słusznej sprawie" z nawiązką będzie... kiedyś oddane. Lecz nie wszystko↔tu.
    No ale... to już każdy po swojemu myśli:)↔Pozdrawiam:)
  • Józef Kemilk 2 miesiące temu
    Bardzo fajne opowiadanie, dobre jako lektura dla dzieci.
    Pozdrawiam
    👍👍👍👍👍
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Józef Kemilk↔Dzięki:)↔Faktycznie. Chyba mogło by być:))↔Pozdrawiam:)
  • Akwadar 2 miesiące temu
    Troszkę nabałaganiłeś w tytule, albo piszesz precyzyjnie - w tę i we w tę, albo potocznie - wte i wewte.
    Bracia mniejsi, chociaż nieraz więksi, to przyjaciele i druhowie na dobre i złe, szkoda, że nie można tego samego powiedzieć o ludziach. Ale to tylko ludzie, zwykle ślepi na uczucia.
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Akwadarze↔Dzięki:)↔Faktycznie. Nabałaganiłem. Już poprawiłem:)
    Ano szkoda. Ale w takim życiu, żyjemy:)↔Pozdrawiam:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania