Rᴏᴢᴍᴏᴡᴀ ᴢ Dʀᴢᴇᴡᴀᴍɪ

Ciutkę inna wersja

------------------------

 

 

– Cześć Dąb. Kawał drewna z ciebie.

– Wypraszam sobie. Nie jestem drewnem jeno drzewem.

– Sorry. Przyłóż konar.

– I proszę mi tu w polskim lesie zagranicą nie wyjeżdżać, bo z wywiadu nici.

– Taki wielki, a taki przewrażliwiony. Chyba nie będziesz mnie gonić?

– A ty byś chciał, żeby na ciebie mówiono: ludź? Na pewno byś nie chciał.

– Mogę być ludziem. A co, nie mogę?… bo tak kręcisz konarami.

– To przez wiewiórki. Mam łaskotki gdy po mnie łażą.

– Nie możesz lumpiatki strząsnąć?

– Próbowałem, ale liście spadły, a nie one.

– Ruszaj dalej. Jak żółędzie pospadają, to skoczą za nimi.

 

– A wiesz, nie pomyślałem... żółędzie?

– Lubię ten kolor i zazwyczaj gadam na żółto. No dosyć gry wstępnej. Pora na poważne pytania. A swoją drogą...

– … to w końcu swoją, czy moją?

– … trochę odwagi ze mnie wycieka.

– To dobrze. Susza jest. Będziemy odważniej rosnąć… ludziu!

– Chodzi o to, żeś wielki niczym góra. Gdybym chciał cię obejść, to musiałbym wziąć jedzenie na drogę.

– To może się na mnie wspiniesz?

– Nie dzięki. Na samą myśl, myślę o spadaniu.

– To rzucę ci trochę żołędzi albo się deczko: wstąpię. Chociaż o jeden słój. Wybieraj. Co wolisz?

– Nigdzie się nie wybieram.

– Ja też.

– Znowu gadamy głupoty, jak na poważne stworzenia przystało.

 

– Gadasz. Uściślijmy. Gdybyś zadawał mądre pytania, to bym mądrze odpowiadał.

– Ja nie mogę – piszczy satyrycznie Pani Brzoza. – Ty chyba Dąb z dębu spadłeś. Tyle czasu rosnę przy tobie i jakoś przez ciebie nie zmądrzałam… to znaczy…

– To znaczy, żeś głupia pomimo. Sama przyznałaś.

– Przekręcasz moje słowa. Nie to miałam na myśli. A tak w ogóle, to pod moimi konarami człowieka pochowano. Miej do mnie szacunek.

– Chyba żeby wcześniej zmartwychwstał. Byle dalej od ciebie.

– No sam widzisz. Jestem chociaż przydatna, a ty jesteś tylko wielki.

– Cicho drzewostan. Spokój mi tu. Gałązki blisko pnia i baczność! Ze wszystkimi mogę pokonwersować, ale jak będziecie gadać między sobą, to mi zostanie gadanie z samym sobą.

– Jestem już tyle lat brzozą, ale takiego cudaka drzewa jeszcze nie słyszałam. O widoku nie wspomnę. Okropieństwo. Co to za pokraczne konary? A ten baniak na czubku. Czy w nim coś w ogóle jest, skoro nawijasz jak spróchniały?

– Nie jestem drzewem, tylko: ludziem! Trochę szacunku, bom najbardziej rozwinięty. Wywiad chce z wami zrobić, a wy zamiast mi dziękować, to ubliżacie i pierdaczycie, jak połamane gałęzie.

– Nie widzę, żebyś kwitł – dudni Dąb wnętrzem pnia.

– Cały czas tu kwitnę i jeszcze mądrego pytania nie zadałem.

 

– A to nasza wina? – piszczy Świerk. – Zjedz moją szyszkę, to zmądrzejesz.

– Nie chcę waszych szyszek!!

– Ja mam żołędzie. Mnie nie wygaduj.

– Pozwólcie mi wreszcie zadać pytanie. Cały las was słucha, co powiecie.

– Cicho tam na dole – śpiewa Sosna, bo jako jedyna umie. – Nie dosyć, że dzięcioł mnie stuka, to jeszcze mieszanka zwierzęco-drzewna nie daje spokoju. Chwili wytchnienia we własnym lesie.

– Własnym? – basuje tłusty Dąb. – To jest mój las. Jestem tu królem i tu wzrasta moja władza!

– Panie Dąb. Co panu. Choryś pan?

– Cicho Ludziu. Tyś nie nasz. Nawet nie masz korony.

– O właśnie – dodaje lipnie Lipa. – Lipny z niego gość.

– Gość? – zjeża się Krzak Jeżyn. – Raczej nie douczone: coś.

– Drzewa! Co z wami. Tak ładnie wszystko szło na początku. Chciałem po prostu z wami pogadać. O sensie życia, kornikach, słojach… o żywicy. Tylko sęk w tym, że wy jak głupie deski macie zagrania.

– Nas? Od głupich desek wyzywać?

 

– To taka… metafora.

– Fora ze dwora, to najlepsza metafora! – żółcą piskliwie Żółędzie.

– Ja też umiem mówić – grzmi złowieszczo Wiewiórka. – On ssak, ja ssak. Stoję za nim murem.

– Obrończyni się znalazła – smęci Wierzba w przerwie płaczu. – Uważaj żeby ciebie nie wypchał. I gdzie tu widzisz mur? Chyba w twoim myśleniu... na drodze synaps.

– Siedź cicho, głupia. Pusta w środku, a wypełnioną udaje, nazywając to: myśleniem.

– Ja nie jestem pusty w środku i też się wymądrzam… i co z tego... jak mnie nikt nie słucha.

– Cholera jasna. Z wami ogłupieć można – niskim tonem dodaje Pinek. – Co ja mam powiedzieć. Spójrzcie, ile ze mnie zostało. Resztę przerobiono na dechy.

– Głupie dechy. Tak powiedział Ludź – denuncjuje Igliwie. – Walnij go koroną!

– Koroną? Ja? To chyba Dąb niech walnie.

– Dąb gada od rzeczy, bo mu robale mózg ze słojów wyjadają – dodaje Brzoza.

– Przestańcie wreszcie bijatycko konwersować. Wstyd na cały las. To ja wam mówię: Ludź.

 

– Raczej chwałą nas otoczą, że nie chcemy z tobą gadać. Przyszedł taki do lasu i zamiast kulturalnie rozmowę zagaić, to sobie wyobraża, że jest zagajnikiem, z którego wyrośnie nowy las. Chrust z ciebie zakwitnie połamany.

– Dąb na początku miał chęć na rozmowę.

– Bo stary i nie dowidzi. Jarzy, że gada z nieznanym gatunkiem drzewa.

– Panie Dąb. To prawda?

– Rośnij synu, rośnij. A ich nie słuchaj. Nie wiedzą, co szumią… chwila… a gdzie masz: koronę?

– Nigdy nie miałem: korony.

– No i dobrze. Za bardzo przygniata do ziemi.

– Do ziemi? Chyba odwrotnie. Powiedziałeś, że jesteś Królem Lasu.

– Zaszumiało mi w konarach. Muchomora wąchałem wystającym korzeniem.

– No coś ty, Dąb! Nie było ci wstyd?

– No masz go! Oczywiście, że było wstyd. Aż dziewicze listki spąsowiały i prawdziwki wokół, zwiędły. Ale cóż. Robale chciałem przepłoszyć.

 

– I co? Przepłoszyłeś?

– A gdzie tam. Oblazły mnie bardziej, a bardziej złośliwe, wtranżoliły czapeczki żółędzi.

– Biednyś.

– Bardziej one, bo łyso im. A wiesz Ludziu, kto jest królem lasu?

– A skąd mam wiedzieć. Nie jestem drzewem.

– Chyba żartujesz?

– No patrz. A on wierzy…. co tak cicho.

– Boją się – zaskrzypiał sucho, Zwiędły Liść.

– Czego?

– Zębatego Warczącego Króla. On ma prawdziwą władzę. Być lub być jeszcze chwilę. Na dodatek ma doczepioną obsługę.

– Zwiewajmy stąd!!

– Ale śmieszne – szemrają Wiórki Drzewne.

 

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Pobóg Welebor ponad tydzień temu
    Super, przypomina mi to "Drzewną historię", odcinek Jama Łasicy.
    Pozdrawiam 🙂
  • Dekaos Dondi ponad tydzień temu
    Pobóg Welebor↔Dzięki:)↔Nie widziałem żadnego odcinka, więc nie jarzę🙂↔Pozdrawiam:)
  • kigja ponad tydzień temu
    Tu można sprawdzić, jakim jesteśmy drzewem:

    https://jamy.torun.lasy.gov.pl/aktualnosci/-/asset_publisher/1M8a/content/horoskop-zaklety-w-drzewach-c-e-l-t-o-1
    __________
    Fajna rozmowa. Mnie zastanawia, co drzewa myślą o ludziach? Pewnie nas nie lubią, bo jak można lubić seryjnego mordercę, co nie?
    Chyba, że mają syndrom sztokholmski😁
    Pozdrawiam Dekaosie!
  • Dekaos Dondi ponad tydzień temu
    Kigja↔Dzięki:)↔Sprawdziłem! Jam herbu Orzech!🙂↔Może lepiej nie pytać, co myślą.
    Szczególnie dęba w kwiecie wieku i siły, co ma raczej głęboko w sęku, syndrom.
    A przynajmniej na takiego wygląda🙂↔Pozdrawiam:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania