Տթɑժɑj Տեɑɾყ Ɗzíɑժzíҽ...

Jednak wykasowany tekst, wróciłem

 

 

... pa, pa. Czas do ziemi. W dołek pod kościołek. Złote myśli, które głosiłeś, to o kant dupy rozbić śmierdzącą sraczką. Takie czasy, a ty w nich, już dawno przeminęły, a z nimi zapyziałe zasady, którymi się kierowałeś. Idzie nowe. I najnowsze. Zostałeś daleko w tyle i taplasz się w kupie zjełczałego gnoju, własnych zidiociałych pomysłów na lepsze jutro. Oby już bez ciebie, z korzyścią dla rasy ludzkiej.

 

Zgnijesz w trumnie niemodnych wizji i niespełnionych, durnych marzeń. Najlepiej klapnij na kamieniu przydrożnym, nie jedz, nie pij, pierdnij od czasy do czasu i umieraj pomaleńku. Albo wyświadcz przysługę, przyspieszając ów proces. Po co cię żywić i tracić forsę na nieprzydatnego starucha, co tylko zamęt wprowadza, durnowatym ładem świata.

 

Pamiętasz jak wszystkich wokół krytykowałeś. Każde najmniejsze zło, jakbyś się na bliźnich wysrał, twardym, śmierdzącym gównem, w porównaniu z którym, wytrysk skunksa, to perfumy chanel–5. Oprócz rzecz jasna, tego zła, które sam wprowadzałeś w życie, pod przykrywką wszelkich nadobnych hipokryzji. Albo raczej, w swoją cuchnącą, tłustą od pseudo ideałów, rzyć. Musiałbyś krytykować samego siebie. Poczuć się mniejszym, gorszym, skamlącym nieudacznikiem.

 

Byłeś ochoczo wyrozumiałym dla własnych błędów, teraz zramolałych pomysłów. Zawsze znalazłeś dla nich jakieś wytłumaczenie. Szukałeś usilnie, niby pies tropiący, tylko takich przykładów, co wzmacniały twoje poglądy i umacniały w przekonaniu o własnej słuszności. Wszelkie inne olewałeś ciepłym moczem, gdyż by mogły niebezpiecznie zachwiać, poczuciem twojej wielkości człowieka, jego pewnością, robiąc go małym. Ileż to ci radości sprawiało, gdy czułeś się lepszym, od tego stada matołów, idiotów i różnych innych pojebańców, wszelkiej maści. Gardziłeś hołotą bez opamiętania, bo myśleli i działali inaczej niż ty. Dobry pasterz od siedmiu + boleści.

 

A przecież sam byłeś pojebańcem, jakiego świat musiał dźwigać, biadoląc nieustannie, kto mnie obdarzył takim niereformowalnym, zapyziałym ścierwem. Owszem, takim. Nie da się ukryć. Może nie zawsze, ale zawsze chętnym, by cudze wytykać, a swoje przemilczeć. Na szczęście już niedługo zdechniesz na tym padole. Twoje ideały rozłoży zapach rozkładu trupa. Nikt ciebie nawet nie wspomni, że coś tam niby mądrze ględziłeś. Będziesz milczącym prochem, którego nawet przesypać nie warto.

 

Jeżeli na drugim świecie istnieje sprawiedliwość, to najpierw dostaniesz od stwórcy, kopa w tę pyszną, zadufaną dupę, a gdy będziesz masować kość ogonową, to on w tym czasie tobą pogardzi i tak potraktuje, jak ty gardziłeś i traktowałeś innych. A konsekwencje tego będą nieskończone i raczej mało wesołe, oględnie mówiąc. Dopiero wtedy przejrzysz na oczy. Zrozumiesz umysłem i wzrokiem, to wszystko, co tylko widziałeś. Ślad po tobie i tobie podobnych, zaginie. I fajnie. Czas wielki.

 

Zostaną wyłącznie tacy jak ja, którzy wreszcie sprawiedliwie wszystkich osądzą i wprowadzą, jedyny słuszny ład i porządek, na tym popierdolonym świecie.

  

Średnia ocena: 2.3  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • poco 2 tygodnie temu
    dzie som dzieci !!??!!
  • Dekaos Dondi 2 tygodnie temu
    Po co↔Dzięki za zerknięcie:)↔Pozdrawiam:)
  • ... do szuflady 2 tygodnie temu
    No i niestety nie zdążyłam...
  • Dekaos Dondi 2 tygodnie temu
    Szufladio↔Dzięki i tak:)↔Jeżeli nie czytałaś, to jeśli chcesz, możesz przeczytać:)
    Jednak wrzuciłem na NSzO:)
  • befana_di_campi 2 tygodnie temu
    "Dziadu", nie "dziadzie"???
  • Dekaos Dondi tydzień temu
    Befaniu↔Wiem, że "dziadu" poprawnie. Dlatego właśnie " z błędem". Bardziej pasuje do "specyfiki tekstu"↔Pozdrawiam:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania